Wiślana Trasa Rowerowa etap 3
26 sierpnia, 2025
Ostatni dłuższy wyjazd w tym roku, kolejny etap Wiślanej Trasy Rowerowej
nie należał do najprostszych
dużo szutrów ale przede wszystkim wiatru
koszmar każdego rowerzysty 
Start rozpoczęliśmy w Janowcu – miejscu zakończenia 2 etapu w ubiegłym roku 
Wydawało się, że będzie łatwo i przyjemnie bo płasko
pierwszego dnia w ciągu 2 km mieliśmy już dwa przystanki – pierwszy: przy zamku w Janowcu a drugi w MANES w Janowcu gdzie można było spróbować nalewek zrobionych na bazie ziół
słońce dogrzewało
humory wyśmienite
jakaś tam jedna niewielka wywrotka, problem z pedałami i guma, ot takie tam drobne przygody
dojechaliśmy do Dęblina
wieczorem biesiada – wiadomo 
Dzień 2 przywitał nas średnią pogodą
do pokonania mieliśmy 110 km – wszyscy jak jeden mąż zmierzaliśmy do stolicy
w Warszawie niespodzianka – Bernard, partner życiowy Fas Olka uraczył nas owocami morza a konkretnie ostrygami
o
ruszyliśmy dalej: trochę słońca, pierwsze krople deszczu, trochę wiatru, betonowych płyt, ulubionego szutru i piachów
nasze piękne Mazowsze nas nie oszczędzało
każdy myślał, że to co najgorsze za nami
ale nie
przyszła niedziela
poranek chłodny ale wszyscy w komplecie ruszyliśmy w kierunku Nowego Dworu Mazowieckiego, do Twierdzy Modlin
dosyć szybko się okazało, że wiatr nam na długo nie odpuści
trasa Wałem Miedzeszyńskim spoko ale potem tylko do Bielan (?) spoko szuter, kostka i nagle…wąska ścieżka
jechaliśmy „gęsiego”, każdy patrzył w dół żeby nie wypaść z tej wąskiej „rynienki”
błędniki szalały
o rozglądaniu się na prawo i lewo nie było mowy – pełne skupienie 
Dotarliśmy do Nowego Dworu Mazowieckiego wszyscy cali i zdrowi choć w różnych odstępach czasowych
potem szybka toaleta i zwiedzanie Twierdzy
następnie pyszna kolacja i…część biesiadowała a część, która odczuwała większe zmęczenie poszła spać 
Punktem kulminacyjnych był dzień 4 (ostatni) – perspektywa wiejącego wiatru prosto w twarz przez jakieś 85% trasy nie napawała pozytywnymi myślami
miny już nie były takie wesołe jak w poprzednich dniach
wielu z nas walczyło o przetrwanie
choć do pokonania było zaledwie 73 km
ale UWAGA! wszyscy dotarliśmy do celu
bez większych przygód i dramatów 
Finisz w Sannikach 
Mamy w gronie 3 nowych cyklistów: Madzię, Wiktora i Jakuba (znaczy Kubę
)
mamy nadzieję, że to nie ostatnia nasza wspólna przygoda 
Dziękujemy wszystkim za zabawę, rozmowy, żarty, wsparcie, atmosferę i kupę pozytywnych emocji
podczas tych 330 km 